Nie tylko dla naiwnych. Szczęśliwy Lazzaro.

W 2003 r. pisałam maturę z j. polskiego na temat, czy warto być idealistą, czy też może taka postawa w życiu przeszkadza. Czy życie według jakiegoś ideału, poświęcenie się jakiejś wartości ma sens? Jako nastolatka, narwana, impulsywna, chcąca zbawić świat jednym swoim uśmiechem pewnie napisałam (choć na 100% nie pamiętam), że bycie idealistą jest właściwie jedyną sensowną drogą. Potem, kiedy wyfrunęłam z rodzinnego gniazdka, wypełzłam spod klosza, okazało się, oczywiście, że jestem idealistką, i to praktykującą! Okazało się, że świata nie zaludniają moi aktualni lub ewentualnie przyszli przyjaciele, istoty o złotych sercach i dłoniach gotowych do pomocy, ale że chodzą po Ziemi także ludzie, których nie obchodzi nic prócz czubka własnego nosa, więcej! — ludzie mający niejedno na sumieniu, albo ludzie mający (uwaga!) ZŁE INTENCJE… Moje załamania i rozterki kiedyś, na studiach jeszcze, zobrazowałam bajką pt. „Owca w lesie”. Oczywiście bajką naiwną. Przez lata moją ulubioną lekturą był „Idiota” F. Dostojewskiego, filmem, który wzruszał i dotykał duszy – „Edi” Piotra Trzaskalskiego. A dziś (ile to lat minęło?!) ten „Szczęśliwy Lazzaro”… — filmowa lektura obowiązkowa nie tylko dla naiwnych. Czytaj dalej

Baba drożdżowa. Władysława Popielarz.

Jak opisać coś, co się ledwie pamięta? Jednak zależy mi, bo to jest niezwykłe wspomnienie. Choć bardzo zamazane. NIE PAMIĘTAM ile miałam lat, czy towarzyszył mi brat Szczepan, czy może i brat, i siostra. Siostrę mam cztery lata młodszą, więc pewnie była zbyt mała, by z nami jechać. Bo (jak przez mgłę) PAMIĘTAM, że ja wtedy mogłam być w zerówce lub pierwszej klasie szkoły podstawowej. Około. Czytaj dalej

Z Andrzeja Stasiuka (2)

To wspaniałe, że znani, nagradzani autorzy wierszy, powieści i reportaży udzielają swojego talentu, jak to się mówi, szaremu odbiorcy i publikują felietony w gazetach, np. tygodnikach. Wtedy ten szary odbiorca, który rzadko ma czas, by sięgnąć po „grubszą” lekturę, może uraczyć się raz na tydzień lekką formą, wyrafinowanym językiem, ciekawym przesłaniem, zapładniającą myślą czy dowcipnym spostrzeżeniem. Felieton to świetna sprawa! Czytaj dalej

Z Andrzeja Stasiuka (1)

Dlatego w poszukiwaniu czegoś, co przypominałoby życie, włączam w końcu radio z Torunia (…). Bolesław z Tarnowa, Zenon z Warmii. »Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus i Maryja zawsze dziewica, czy już mnie słychać?« Drżące, przejęte, szczęśliwe, nieskładne. Żywe. Zwłaszcza na tle gładkiej ględźby ojców prowadzących. Ich też słucham, chociaż szukam odruchowo guzika »przewiń«. Żeby dali im spokój. Janinie z Poznania. Jerzemu z Lubartowa. Żeby pozwolili im mówić, żeby nie odpowiadali na pytania, zanim zostaną zadane. Żeby byli cicho. Żeby nie psuli wielkich opowieści o człowieczym losie, żeby nie wtryniali swoich didaskaliów do dramatu istnienia, o które nikt się nie upomina.

Andrzej Stasiuk, „De profundis”, [w:] „Kroniki beskidzkie i światowe”, wydawnictwo Czarne, Wołowiec, 2018 r., s. 92-93.

Czytaj dalej